NA NASZYM KERCELAKU…

Jeśli opowieści z Chłodnej to nie może zabraknąć naszego Kercelaka.

   To targowisko powstało wkrótce po powstaniu styczniowym. Funkcjonowało od 1867 do 1944r – i było ono największym targowiskiem przedwojennej Warszawy. Jego nazwa pochodzi od nazwiska Józefa Kercelego, właściciela kilku placów w tym rejonie, które kupił od niego Urząd Miasta, by stworzyć tam miejsce handlu dla mieszkańców stolicy. Przeniesiono tu stragany z placu Grzybowskiego.

   Zajmował wielkość około półtora hektara i rozpoczynał się w rejonie ulic Chłodnej i Towarowej idąc ku Ogrodowej oraz Leszno (dzisiejszy odcinek Alei „Solidarności” od ulicy Wroniej do ulicy Młynarskiej oraz wschodnia część ulicy Okopowej).

33d6f65c3065d34aafe920e1a3a98e1e

źródło:wawalove.pl

   Tu mogłeś kupić wszystko. To miejsce żyło własnym życiem – tu rządziły inne prawa. Społeczność pracująca tu i odwiedzająca codziennie to miejsce stworzyła własną gwarę. Tu oprócz zwykłych sprzedawców i przyjezdnych mogłeś spotkać ciemną stronę bazaru – czyli cały margines społeczny – drobnych złodziejaszków, prostytutki (według wyliczeń funkcjonariuszy, działało około 25 000 prostytutek w Warszawie) oraz bandytów wymuszający haracze (gang Tasiemki czy Rojzy). Często dochodziło do rękoczynów:  w ruch szły pięści, kastety i noże. Nierzadko lała się krew.         I oczywiście nikt- nic nie widział…

   Ponieważ bazar znajdował się między budynkami mieszkalnymi to mieszkańcy Warszawy dojeżdżali tutaj tramwajami. Stragany zostały ustawione według branży, którą obejmowały. Cały plac wybrukowany był kamieniem polnym poprzecinanym cementowymi chodnikami, przy których stała niezliczona ilość drewnianych budek i straganów. Między tymi budkami  spotkać można było mieszkańców okolicznych wsi sprzedający płody rolne i w zamian kupujących ubrania.

76_1284628484

źródło:www.kolejkamarecka.pun.pl

    Oprócz budek i straganów towar sprzedawano z walizek lub z ręki. Kupiłeś tu towar zwykły i koszerny. Ceny były przystępne. Można było posłuchać płyt z gramofonu, zagrać w różne gry typu:” ruletka” „bączek”, „trzy miasta”, „trzy karty”, „kostki” czy „para – nie para”. Tak czy siak – raczej straciłeś, niż zarobiłeś…

kercelego05

źródło:dintojra.blogspot.com

   Amatorów zwierząt zapraszano na Okopową – w tej części handlowano nie tylko gołębiami, papugami, psami i kotami – ale jak wieść niesie,  można było kupić tygrysa bengalskiego, jeśli oczywiście ktoś sobie ” winszował”.

150_1261932513

źródło:www.kolejkamarecka.pun.pl

   We wrześniu 1939 r. w spłonęły niemal wszystkie stragany i budki. Za to już w połowie października 1939 r. postawiono 113 nowych stoisk.

   Pod okiem Niemców  handlowano poszukiwanymi towarami : naftą do lamp, olejem spożywczym, chlebem, lekarstwami, „rąbanką”, wódką, bronią a także fałszywymi dokumentami. Zresztą Niemcy chętnie sami zaopatrywali się tam w nielegalne – ale jakże potrzebne im rzeczy np. wszy, które gwarantowały im czasowe zwolnienie ze służby wojskowej.

    Przy kolejnych bombardowaniach w 1942r. – tym razem sowieckich znowu spłonął praktycznie cały bazar. W 1944 na kilka miesięcy przed wybuchem Powstania Warszawskiego – Niemcy zlikwidowali go całkowicie. Handlarze przenieśli się w rejon placu Żelaznej Bramy .

   Kercelak nigdy już nie odzyskał swojej świetności. Jego ostateczny upadek przypieczętowała budowa trasy W-Z.

   Być może współczesną funkcję tego naszego Kercelaka miał spełnić Jarmark Europa na dawnym Stadionie Dziesięciolecia. Ale to już nie było to samo. Tu nie było tego gwaru, nawoływania, hałasu – atmosfery starej Warszawy.

A W NASZEJ KAMIENICY POD 20-TKĄ…

   Mimo tego gruzowiska wiele kamienic na Chłodnej było w dobrym stanie. W ruinach w każdej wolnej chwili bawiliśmy się z chłopakami w wojnę: rzucaliśmy w siebie wymyślonymi granatami, paradując w prowizorycznych hełmach. Potem te domy cacuszka kazali rozebrać, aż za ulicę Białą do Elektoralnej. Furmankami wywozili gruz. 

   Do naszej kamienicy przylgnęły opowieści, których młodzi słuchali, jak bajki o żelaznym wilku.Tu w latach dwudziestych ubiegłego wieku mieszkał Pantaleon Karpiński, prawa ręka Łukasza Siemiątkowskiego niejakiego „Tasiemki” oficjalnie – radnego stolicy w wolnej Warszawie, bliskiego współpracownika Józefa Piłsudskiego. Tasiemka był działaczem Organizacji Bojowej PPS. Zarządzał 14-osobowym gangiem. On i jego koledzy terroryzowali właścicieli straganów na Kercelaku, zmuszając do przyjęcia opieki ludzi z ferajny „Taty Tasiemki”. Jego macki sięgały nawet dalej – wymuszano pieniądze od okolicznych sklepikarzy,  ze wszystkich domów publicznych, z innych targowisk, a  także innych miejscowości: Pruszkowa i Grodziska Mazowieckiego. Koszt takiej usługi wynosił minimum 50 zł miesięcznie. Jeśli nie chciało się mieć zdemolowanego stoiska i zniszczonego towaru oraz kilku siniaków – trzeba było płacić. To jednak Karpiński był prawdziwym postrachem handlarzy z „Kercelaka”. To on codziennie w otoczeniu kilku przybocznych egzekwował haracze, wymierzał kary, rozsądzał spory – i był w tym bezwzględny. Krążyły słuchy o jego nadzwyczajnym talencie i pamięci matematycznej. Zawsze wiedział kto , ile i kiedy.

źródło :www.warszawa.pl

Zdjęcia Karpińskiego znalazły się w zakładzie fotograficznym pani I.Strzemiecznej przy ul. Chłodnej 20.

   Tasiemka dwukrotnie siedział w Cytadeli a nawet dostał wyrok śmierci. Uratował go na trzy dni przed przewidywaną egzekucją Odzyskanie Niepodległości 11 listopada 1918r. Kilka lat później odznaczono go Krzyżem Niepodległości z uwagi na działalność polityczną.Jednak z powodu zatajenia swojej karalności – wkrótce ten order mu odebrano. W 1932 roku po procesie za działalność przestępczą został skazany na 2 lata więzienia. Miejsce po gangu „Tasiemki” zajęła banda niejakiej „Rojzy”. Po rozpoczęciu II wojny światowej porzucił przestępstwo na rzecz działalności w podziemiu. Na jesieni 1942, został aresztowany przez Niemców i osadzony na Pawiaku. Stamtąd w styczniu 1943 przetransportowano go do obozu koncentracyjnego na Majdanku w Lublinie, gdzie zmarł w 1944r. na tyfus.

   O losach Karpińskiego niewiele wiadomo. W 1932 roku dostał wyrok i otrzymał 6 lat ciężkiego więzienia. Był to najwyższy wyrok jaki dostał gangster z ferajny „taty Tasiemki”. Na Chłodną już nie wrócił.

   Teraz do ściany szczytowej kamienicy przylepił budę z kebabami jakiś turecki biznesmen. Nad budą widnieje agresywna reklama jakiegoś banku. Nie podoba mi się. Wspólnota kamienicy postarała się i odnowili front budynku – ale daleko jeszcze do pełnej rewitalizacji. Pewnie realizacja mocno przekroczyła budżet inwestycji. Ale dobre i to.

   Powiem Wam, że ta kamienica widziała wiele, wiele ciekawych ale także tragicznych zdarzeń. Mógłby powstać z tego piękny film…