DWIE DZIEWCZYNKI Z FOTOGRAFII…

         Z marszu wziąłem się za „renowację” moich łupów. Nie znam się na tym ale postanowiłem oczyścić i wymienić wyjątkowo brudne podbicie obrazków. Po zerwaniu czarnego papieru pod jednym z nich odkryłem przedwojenne zdjęcie dwóch dziewczynek.

 źródło  własne

Pod ich wizerunkiem widniała dedykacja:  „Kochanej Babci, Ciotce i Wujkowi choć jeszcze nie znamy, na pamiątkę ofiarowujemy Kasia  i Marta Elektorowiczówne”.

Moja ciekawość rosła…

     źródło  własne

Pod kolejnym obrazkiem znalazłem fotografię kobiety w średnim wieku, tym razem nie umieszczono żadnej informacji: kim była, czy dla kogo została zrobiona ta fotografia?

    Jeszcze tego samego dnia wróciłem do handlarza aby dopytać go o pochodzenie, źródło albo jakąkolwiek informacje o osobach znajdujących się na zdjęciach. Powiedział, że zdjęcia dostał dawno od jakiejś starszej pani z ulicy Chłodnej, która już zresztą nie żyje. Więcej nic nie wiedział a moja dociekliwość tylko spowodowała, że się wystraszył i w pośpiechu zwinął cały stragan.

    Jestem uparty i dociekliwy. Nie odpuszczę. Mimo tego, że nie mieszkam tam już od połowy lat 70-tych -  to na Chłodnej mam jeszcze wielu znajomych.  To sami starsi ludzie. Postanowiłem dopytać – może ktoś coś pamięta, znał osoby z fotografii albo ma pomysł, gdzie mógłbym poszukać o nich informacji? Nikt nic nie wiedział. Sprawdziłem czy dziewczynki z fotografii były chrzczone w pobliskim kościele św. Boremeusza. Bez rezultatu. Drążyłem dalej. Byłem także w Żydowskim Instytucie Historycznym. Zdjęcia zamieszczono w Muzeum Woli i „Kurierze Wolskim”. Skontaktowałem się z „Wolskimi Regionaliami” na Facebooku. Tam też umieszczono zdjęcie z zapytaniem, czy ktoś coś wie na ich temat. Niestety nic się nie wydarzyło. Nadal nie wiedziałem co działo się z osobami ze zdjęć.

    Po kilku miesiącach poszukiwań pojawiły się wątpliwości – po co szukać osób sprzed 70 lat? Przecież w tym czasie w Warszawie szalało piekło, ginęły całe rodziny, kamienice, ulice.  Nie wiadomo jak potoczyły się losy osób ze zdjęć a można było się spodziewać, że ich historia była tragiczna. Chciałem już zrezygnować.

     Moją uwagę tym razem przykuło zdjęcie „kobiety w średnim wieku”. Postanowiłem oderwać  to zdjęcie od szarej tektury do której było przyklejone. Po godzinnych zmaganiach z materią – udało mi się to zrobić. Odkleiłem je,  oczyściłem z resztek kleju.

   Tył zdjęcia był zapisany. Jakieś nazwiska i cyfry a może daty… Wyglądało to jak szyfr ułożony w nieładzie. W czasach wojny ludzie w ten sposób zostawiali informacje o sobie i rodzinie dla najbliższych. Tej nocy nie mogłem długo zasnąć…