ZA MUREM….

   Chłodna stała się główną osią dzielącą małe getto od dużego.

   Formalnie zgodnie z podpisem gubernatora warszawskiego getto zostało utworzone przez niemieckie władze okupacyjne dopiero 2 października 1940 roku. Wówczas określono ulice graniczne dla planowanego getta.

   warszawa_zajrzyj_za_mur_getta

źródło:franciszkanska.blogspot.com – budowanie muru wokół getta.   Pierwsze mury wokół „dzielnicy żydowskiej” w Warszawie zaczęto wznosić już 1 kwietnia 1940 roku.  

   Getto zostało zamknięte 16 listopada 1940 roku. Wówczas pojawiły się na mieście tablice informujące o zakazach wkraczania na tereny zamieszkiwane przez ludność żydowską z powodu zagrożenia infekcją tyfusu plamistego. Granice getta podlegały później korektom. W listopadzie 1940 roku na jego granicach funkcjonowały 22 bramy. W kwietniu 1941roku ich liczba wynosiła już tylko 14.

eeadb86d8a2028f9c9e5e4c16b283cf2

źródło:wawalove.pl

   Dzielnica żydowska podzieliła się na tzw. duże getto (część północna) i małe getto (część południowa). Jedynym ich połączeniem stał się na skrzyżowaniu Żelaznej z Chłodną wąski przesmyk. W styczniu 1942 roku oba getta połączył drewniany wiadukt nad ulicą Chłodną. Była to wysoka na dwa piętra konstrukcja. Do kładki prowadziły pięćdziesięciostopniowe schody. Żydzi nazwali to przejście „Mostem Westchnień”.

 Przy Żelaznej znajdowały się  otwierane przemiennie, bramy.

chlodna_23_01

źródło:www.warszawa1939.pl

   Warunki życia w getcie były koszmarne. Według statystyk maksymalna ilość przebywających tam ludzi wynosiła ok. 460 tys (1941 rok), na jedną izbę w mieszkaniach getta warszawskiego przypadało średnio około 13 osób  przydział żywności na osobę wynosił około 180 kalorii dziennie. Od jesieni 1940 roku do lipca 1942 roku z głodu i chorób w getcie zmarło około 92 tys. ludzi. Groźby kary śmierci dla Żydów opuszczających getto oraz dla Polaków udzielających im pomocy nie były skuteczne.

images

źródło:jimbaotoday.blogspot.com

   Z tramwajów przejeżdżających tranzytem wzdłuż Chłodnej w stronę getta często „leciały” paczki żywnościowe z podstawowymi produktami. Ryzykowali jedni i drudzy. Nie wszyscy jednak wykazywali się ludzkimi cechami – po jednej i po drugiej stronie. Zarówno Polacy jak i Żydzi skwapliwie stosowali się do zaleceń okupantów.

getto-eleganci2

źródło:ciekawostkihistoryczne.pl

   W getcie panowały duże dysproporcje. Najbogatsi (tzw. arystokracja) mieszkali na Chłodnej i Elektoralnej – od frontu, średnio zamożni na Siennej a biedota wszędzie gdzie się dało – na przykład na ulicy czy w piwnicach.

getto_warszawa_arch_pap

źródło:wiadomosci.wp.pl

 Kładka została rozebrana w sierpniu 1942 roku w czasie wielkiej akcji deportacyjnej do Treblinki po włączeniu terenu małego getta do aryjskiej części miasta. Pod pretekstem poszerzenia ulicy w 1942 roku Niemcy rozebrali również pawilony Rogatek Wolskich.

źródło:YOUTUBE

   Getto kurczyło się. Stłoczeni w getcie Żydzi żyli w nieludzkich warunkach – padali ofiarami egzekucji lub umierali z wycieńczenia, głodu i chorób.

ad9f6aeffbc20db9f1bb452b79917d49,750,470,0,0

źródło:natemat.pl

   22 lipca 1942 roku rozpoczęła się tzw. wielka akcja likwidacyjna. Była ona częścią operacji o kryptonimie „Reinhardt”, która zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy, zakładała fizyczną likwidację Żydów. Akcję „wysiedleńczą” przeprowadzały jednostki SS oraz pomocnicze złożone z Litwinów, Ukraińców i Łotyszy. Ważną rolę w akcji wysiedlania, odegrała Żydowska Służba Porządkowa znienawidzona w getcie. Ostatecznie żydowscy policjanci podzielili los pozostałych mieszkańców getta.

images

źródło:forum.echodnia.eu – policjanci żydowscy w akcji, którzy zapewne złapali groźnego przestępcę.

   W czasie akcji wysiedleńczej w  getcie około 254 tys. Żydów wywieziono do obozu zagłady w Treblince, ponad 11 tys. do bliżej nieokreślonych obozów pracy, a ponad 10 tys. zmarło lub zostało zastrzelonych. Podczas trwania deportacji około 8 tys. Żydów uciekło na tzw. aryjską stronę. W getcie legalnie pozostało 35 tys. osób, a około 25 tys. żyło w ukryciu.

   Wreszcie bojownicy z ŻOB i ŻZW stawili zbrojny opór gdy 19 kwietnia 1943 roku Niemcy przystąpili do ostatecznej likwidacji getta. Przez blisko miesiąc Niemcy systematycznie palili i niszczyli dom po domu zmuszając ludność cywilną do opuszczania bunkrów i schronów.

images

źródło:www.nautilus.org.pl

   Powstańcy w małych, rozproszonych grupach walczyli do 16 maja 1943 roku – do wysadzenia  w powietrze Wielkiej Synagogi na Tłomackiem.   23 kwietnia 1943 roku wydano rozkaz przeszukania i spalenie wszystkich bloków mieszkalnych.

   Według danych niemieckich w wykrytych i zlikwidowanych bunkrach znajdowało się ponad 56 tys. Żydów. Około 6 tys. zginęło na miejscu w walce. 7 tys. Żydów naziści zamordowali na terenie getta, tyle samo wysłano do Treblinki. Pozostała grupa około 36 tys. została wysłana do innych obozów, przede wszystkim do Auschwitz i Majdanka.

Dzielnica żydowska przestała istnieć.

CHŁODNA 33

   Kupiecka rodzina Roeslerów była bardzo zasłużona dla Warszawy. Przybyli z Czech do Warszawy w 1765 r. W 1911 r. przekazali Fundacji Szkolnej własnego imienia posesję przy Chłodnej 33. Przed 1914 r. według projektu Władysława Marconiego na posesji rozpoczęto budowę dwóch sąsiadujących ze sobą kamienic. Po lewej miał się znajdować budynek szkolny a po prawej budynek przeznaczony na wynajem. Pieniądze z wynajmu miały posłużyć utrzymaniu szkoły.

   Budowę gmachu szkolnego przerwała pierwsza wojna światowa. Ukończono ją dopiero około 1919 r.

chlodna_33

źródło:http://www.warszawa1939.pl – Budynek Szkoły Roeslerów

    Gimnazjum męskie kupieckie im. Roeslerów było najlepszym gimnazjum w Warszawie (później liceum). Specyfika tej placówki polegała na tym, że oprócz świetnej organizacji obok przedmiotów ogólnokształcących, prowadzenia kantoru, ćwiczeń z księgowości, rachunkowości (istniało tu także muzeum towaroznawstwa) – szczególny nacisk kładziono na kształtowanie postawy obywatelskiej, społecznej i kształtowanie woli charakteru. Toteż absolwenci zaraz po skończeniu szkoły otrzymywali prace w handlu i byli cenieni jako niezastąpieni pracownicy. Przy szkole działało koło absolwentów, które miało nie tylko charakter towarzyski ale także pomagało w pośredniczeniu pracy i organizowaniu kursów udoskonalających. 

   Dbano o dobór uczniów i zanim przyjęto kandydata do szkoły musiał on przejść egzaminy i badania psychologiczne. Czesne wynosiło w latach 30 – tych 85 zł. Wyjątkowo dobrzy uczniowie mogli uzyskać ulgę w płaceniu czesnego nawet do 70%.

   Podczas okupacji szkoła stała się zwyczajną szkołą handlową, choć uczniowie mogli zdawać w niej podziemną maturę. W 1940 roku gdy budynki szkolne znalazły się na terenie getta szkoła została przeniesiona na ulicę Krochmalną w miejsce sierocińca prowadzonego przez Janusza Korczaka.

janusz-korczak-concursul-pentru-proiecte

źródło:http://www.culturapoloneza.ro – Janusz Korczak

    W listopadzie uczniowie szkoły handlowej pomagali w przeniesieniu sierocińca pod adres Chłodna 33. Podczas tej przeprowadzki Niemcy zrabowali sierotom przewożone na furmankach jedzenie.  Korczak natychmiast po tym udał się ze skargą na warunki i miejsce zasiedlenia do pałacu Blanka. Niemcy aresztowali go, ponieważ nie założył białej opaski z Gwiazdą Dawida. Trafił za to na Pawiak.

Skärmavbild 2013-05-01 kl. 15.49.28.png

źródło:http://jimbaotoday.blogspot.com

    Do swoich sierot wrócił dopiero w grudniu. Żydowski Dom Sierot w szkole Roeslerów mieścił się jedynie do października 1941 r.



źródło: YOUTUBE

   Gdy ponownie zmieniły się granice getta dzieci znów  przeniesiono. Tym razem do dawnej siedziby Towarzystwa Wzajemnej Pomocy Pracowników Handlowych i Przemysłowych przy ulicy Siennej. A potem wszyscy zostali wywiezieni do Treblinki. Ale to już całkiem inna historia….

getto

źródło:pzsgdziepolc.hekko.p

   Po wyprowadzce dzieci, do opustoszałego budynku przy Chłodnej 33 ponownie wróciła szkoła handlowa -  nie na długo, bo 26 marca 1943r. zamknięto ją i budynek został przejęty przez władze Generalnego Gubernatorstwa.

   6 sierpnia 1943 r. na Chłodnej Niemcy ostrzelali ogniem artyleryjskim kamienice. Wtedy prawdopodobnie spaliły się obydwa budynki szkoły Roeslerów. Wzdłuż całej ulicy, także przy ruinach gmachu szkoły, okupanci dokonywali masowych mordów na cywilach i powstańcach.

7619a4f0158dffe476975e0cca4efaf9

źródło:http://www.sztetl.org.pl

   Tablica umieszczona na murze w miejscu dawnej szkoły głosi, że rozstrzelano tu 200 osób.

chlodna_33

źródło: http://www.warszawa1939.pl

W 1944 r. ustawiano przy ruinach szkoły stosy, na których palono zwłoki zamordowanych i poległych warszawiaków.

chlodna_33_01

źródło: http://www.warszawa1939.pl

   Jesienią 1945 r. na Chłodnej decyzją Pogotowia Budowlanego Biura Odbudowy Stolicy  wydano zlecenie rozbiórki murów wypalonych kamienic. Zburzono ściany frontowe i wewnętrzne dawnej szkoły im. Roeslerów. I tak kamienica na Chłodnej pod numerem 33 przestała istnieć z podpisem nakazu rozbiórki z dnia 24 października 1945 r.

STRAŻ POŻARNA Z CHŁODNEJ I …. MAŁPY

   U nas na Chłodnej znajduje się IV Oddział Straży Pożarnej.

   Straż Ogniową w 1834 r. powołano przez Radę Administracyjną Królestwa Polskiego i zatwierdzono przez cara Mikołaja I w 1836r. Do jej obowiązków należało gaszenie pożarów, czyszczenie kominów, sprzątanie ulic w mieście i obsługa 800 latarń ulicznych.

   Uformowana i wyćwiczona Straż Ogniowa miasta Warszawy w chwili powstania posiadała: 413 pracowników, 96 koni, 20 sikawek różnych mniejszych i większych w tym 10 czterokołowych, 21 wojłoków do pokrywania dachów, 74 topory, 4 drabiny o dwóch i trzech kołach, 96 wiader blaszanych do nalewania wody w beczki, 33 beczki czterokołowe, 30 beczek dwukołowych, 4 omnibusy do przewożenia ludzi, 5 wozów rekwizytowych.

Każdy z czterech oddziałów otrzymał swoją barwę i konie jednej maści.

Historia_0020

źródło:www.warszawa-straz.pl

   IV Oddział mieścił się przy ul. Chłodnej 3 i 4 w byłych budynkach koszar Mirowskich. Otrzymał barwę zieloną i konie kasztanowate.

chlodna_koszary

źródło:www.warszawa1939.pl

   Z czasem zmieniało się wyposażenie oddziałów. W 1916 r. zakupiono samochód pożarniczy z autopompą marki Hans Lloyd. A w 1928 r. zakończono motoryzację warszawskiej straży tym samym wycofując ostatnie konie ze służby.

   W 1851 r. wzniesiono wysoką wieżę obserwacyjną. Mieszkanie komendanta straży znajdowało się na piętrze budynku przy Chłodnej. Tu także znajdowały się stajnie i wozownie. Oprócz koni w stajniach trzymano także małpy  (sprowadził je dziadek Marka Hłaski, który był komendantem straży ogniowej w koszarach mirowskich – Józef ). Były zaprowiantowane i miały swoje mundurki w kolorze strażackim (bez ubrania mogłyby obrażać poczucie moralności). Gdy strażacy ruszali do akcji – małpy wskakiwały na wozy i ciągnięte przez konie pędziły do pożaru. Stanowiły sporą atrakcję.

   Po wybuchu II wojny Warszawska Straż Ogniowa zostaje przeorganizowana i powołana do obrony stolicy.

    Po wkroczeniu okupantów pomimo ostrych restrykcji warszawscy strażacy konspirują: prowadzą szkolenia wojskowe, korzystając z pojazdów strażackich przerzucają broń i materiały wybuchowe, systematycznie pomagają społeczności żydowskiej w getcie.

Historia_0370

źródło:www.warszawa-straz.pl

   W przeddzień wybuchu Powstania Warszawskiego gestapowcy rekwirują wozy pożarnicze a wszystkich strażaków aresztują i wraz ze sprzętem wywożą do Niemiec. Budynki Straży przy Chłodnej spłonęły w 1944r. W r.1945 do wyzwolonej już Warszawy powracają pierwsi strażacy, gdzie w ruinach podejmują służbę. Do pierwszych pożarów chodzą pieszo, w cywilnych ubraniach ciągnąc za sobą dwukołowy wózek z bardzo skromnym wyposażeniem.

   Obecnie Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej m. st. Warszawy to 17 Jednostek Ratowniczo-Gaśniczych w tym 6 specjalistycznych oraz 7 wydziałów dbających o bezpieczeństwo mieszkańców stolicy. Jedną z takich jednostek jest Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza nr 4, ul. Chłodna 3.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

źródło:www.warszawa1939.pl

Ciekawa współczesna konstrukcja – DOM KERETA.

Chłodna to nie tylko przeszłość – ale także przyszłość w jej ciekawych miejscach.

   Zaraz po przejściu przez ulicę Żelazną na parzystą stronę Chłodnej możemy zobaczyć zadziwiającą budowlę. Właściwie trzeba się dobrze przyjrzeć, bo to najwęższy dom na świecie. Pomiędzy peerelowski blok z lat 60 przy ul. Chłodnej 22 i przedwojenną kamienicę przy ul. Żelaznej 74 wciśnięto „artystyczną instalację”.

DOM-KERETA_wersja3-zelazna_3

źródło: www.domkereta.pl

   Wyczytałem, że to forma „insertu pomiędzy dwoma budynkami, reprezentującymi różne epoki w historii Warszawy”. Działka, na której stoi dom, ma w najszerszym miejscu 152 centymetry, a w najwęższym – 92 centymetry. Najwęższy dom świata ma konstrukcję ze stali. Jest zbudowany na kształt prostokątnego trójkąta z przeszklonym dachem. Na drugiej kondygnacji zamontowane są: kuchnia i łazienka. Trzecia kondygnacja wyposażona została w: biurko, łóżko i regał. Do części mieszkalnej wchodzi się z pierwszej kondygnacji przez podnoszoną klapę ze schodami, a do pomieszczeń na dwóch pozostałych kondygnacjach po drabinach. Jednak mimo nazwy dom nie spełnia on polskich przepisów dla lokalu mieszkalnego, przez co nie jest obiektem stałym (nie można w nim uzyskać zameldowania).

DOM-KERETA_wersja3-z-zamknietymi-schodami_1

źródło: www.domkereta.pl

   Patronem projektu jest Etgar Keret , izraelski pisarz. Stąd nazwa tego miejsca Dom Kereta (pełna nazwa: Ermitaż – Dom Kereta). Był pierwszym mieszkańcem domu, kolejnymi lokatorami zostaną artyści wyłonieni przez jury z Keretem na czele. Przeznaczenie tego miejsca to centrum działań twórczych dla artystów i intelektualistów z całego świata.

   Lokalizacja w pobliżu kładki łączącej w czasach okupacji hitlerowskiej dwie części warszawskiego getta wiąże się z losami rodziny Etgara Kereta, która pochodzi z Warszawy i którą w czasie II wojny światowej uwięziono w getcie.

   Miałem przyjemność spotkania z Etgarem Keretem  a to dowód tego spotkania.

20140316_122520_resized

Chłodna 25

  

warszawa-chlodna-25

źródło: fotoadres.pl

   Róg ulicy Żelaznej i Chłodnej – stoi tu przedwojenna, modernistyczna pięciopiętrowa kamienica zbudowana w latach 1937/1938 – projektu Edwarda Hersteina.

   W czasie II wojny światowej naprzeciw niej znajdowała się drewniana kładka dla pieszych łącząca „małe” i „duże” getto.

Polen, Ghetto Warschau, Drahtzaun

źródło: http://mapa.targeo.pl

   Tu także znajdowała się komenda obwodowa policji granatowej i posterunek żandarmerii niemieckiej, tzw. Nordwache („strażnica północna”). Krótko przed wybuchem Powstania Warszawskiego Niemcy dobudowali do gmachu od strony ulicy Żelaznej bunkier z gniazdem karabinów maszynowych, a od strony ulicy Chłodnej zainstalowali na balkonach stanowiska strzeleckie. Wokół ustawili zasieki z drutu kolczastego.

12883

źródło:http://fotopolska.eu

   W tym budynku było także miejsce kaźni obywateli polskich i żydowskich.

Podczas powstania zadanie zdobycia twierdzy otrzymali żołnierze batalionu „Chrobry I” dowodzeni przez kpt. Gustawa Billewicza „Sosnę”. Akcja rozpoczęła się 3 sierpnia 1944 roku.  Powstańcy zdobywali piętro za piętrem.  Niemcy zaczęli uciekać ze swoich stanowisk na teren getta. Zostali jednak pojmani. Po zajęciu Nordwache powstańcy uwolnili kilkudziesięciu cywilów przetrzymywanych w piwnicach. Znaleźli też mundury, broń i amunicję. Po zdobyciu Pasty to druga taka brawurowa akcja powstańców.

   Budynek przetrwał II wojnę światową. A o zdobyciu Nordwache przez powstańców zaświadcza tablica pamiątkowa zawieszona na ścianie od strony ulicy Chłodnej. Miejsce oznaczone brązową kostką na chodniku to usytuowanie bunkra znajdującego się tu 70 lat temu.

nordwacha

 źródło: warszawa.wikia.com

   Obecnie mieści się tutaj klubokawiarnia Chłodna 25. Dobre miejsce spotkań i spędzenia fajnie czasu.

   I gdy siedzę tutaj nad dobrą kawą i ciastkiem,  myślę o tych ludziach siedzących w piwnicy tego budynku latem 1944 roku. Wystraszonych, rannych, obolałych, głodnych…. Mój Boże – oby nigdy więcej…….

Dobrzy i źli….

   W czasie okupacji hitlerowskiej tam gdzie teraz mieści się apteka homeopatyczna była restauracja dla Niemców. Atrakcją tego miejsca był śpiewający i tańczący murzyn. Skąd wziął się w tak niespokojnym czasie w okupowanej stolicy?  Zawieruszył się? Podobno przed wojną był pracownikiem którejś z ambasad. Co się z nim potem działo – nie wiem.

   Kiedy kamienica znalazła się na terenie getta mieszkania na froncie zajęli prominenci żydowscy. W  domu Chłodna 20 mieszkał Adam Czerniaków. 

169px-Czerniakow

Adam Czerniaków   źródło: wikipedia.org

   Uzyskał dwa dyplomy inżyniera z dziedziny chemii na Politechnice Warszawskiej, drugi na Wydziale Przemysłowym Politechniki w Dreźnie. W 1909 był więziony przez władze carskie za działalność niepodległościową. Przez wiele lat był radcą Gminy Żydowskiej w Warszawie. Był także autorem licznych prac naukowych. W maju 1930 zdobył mandat senatora z listy Bloku Mniejszości Narodowych – choć nigdy nie zasiadł w Senacie. 23 września 1939 został mianowany przez prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego komisarycznym prezesem Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Warszawie. Niemcy podtrzymali jego stanowisko po wkroczeniu do stolicy a od 4 października 1939 stanął na czele Judenratu w getcie warszawskim. Współorganizował opór cywilny ale także opiekę społeczną, tworzenie podziemnego archiwum getta, utrzymywał kontakty z działaczami konspiracji. Oficjalnie przeciwstawiał się dążeniom do zbrojnego wystąpienia.

   W lipcu 1942, odmówił podpisania obwieszczenia o przymusowym wysiedleniu Żydów, które oznaczało wywożenie ich do obozów zagłady. 23 lipca wieczorem, w dzień po rozpoczęciu przez Niemców masowych deportacji, popełnił samobójstwo w swoim gabinecie w gmachu Gminy Żydowskiej przy ul. Grzybowskiej 26/28.

   Adam Czerniaków został pochowany w Alei Zasłużonych na cmentarzu żydowskim przy ulicy Okopowej w Warszawie.

453px-POL_Warsaw_Kamienica_pod_Zegarem_Chlodna_Street

źródło: wikipedia.org

Kamienica pod Zegarem w której od 13 grudnia 1941 aż do swojej śmierci mieszkał Adam Czerniaków.

   Z powstania ocalały pamiętniki Czerniakowa („Adam Czerniakow Warsaw Ghetto Story”, wyd. Żydowskiego Instytutu Historycznego Jad Waszem), które dają obraz życia w getcie.   „Na ulicach leżą trupy, a w wytwornych restauracjach odbywają się tańce”(….) ”Poleciłem sprowadzić dzieci Izby Zatrzymań… Były to żywe kościotrupy rekrutujące się z żebraków ulicznych… Wstyd mi powiedzieć, że tak dawno nie płakałem. Dałem im po tabliczce czekolady. Potem otrzymali zupę. Przekleństwo tym z nas, co sami jedzą i piją, a o tych dzieciach zapominają”.  Każdy chciał przetrwać. Nieważne było jakim kosztem. Przekupstwo, donosicielstwo, wysługiwanie się Niemcom, łapownictwo były na porządku dziennym.

źródło:YOUTUBE

     Abraham Gancwajch uzyskał tradycyjną edukację żydowską, miał nawet dyplom rabina, znał cztery języki ” niemiecki, polski, żargon i hebrajski ” przed wojną wykładał język hebrajski i pisywał do gazet. Był założycielem tzw „13-ki” (biuro znajdowało się na ul. Leszno, Nr 13). Przejęli administrację dużej ilości domów mieszkalnych w getcie. Lokatorzy kamienic w getcie walczyli o umieszczenie swego przedstawiciela na tej tak ważnej placówce. Po prawdzie 13-ka była specjalną agencją, złożoną z informatorów i sługusów Gestapo, która powstała w getcie, pomimo że tak Judenrat, jak i policja żydowska skrupulatnie wykonywały niemieckie rozkazy. Abraham Gancwajch został przewodniczącym Urzędu do Walki z Lichwą i Przekupstwem. Praktycznie był zwykłym szpiegiem, prowokatorem oraz dywersjonistą. Jego działalność polegała na demoralizowaniu getta przez perswazję i tłumaczenie, że zwycięstwo Hitlera jest nieuniknione, więc opór bezcelowy.

    Gancwajch dorobił  się dużych  pieniędzy pełniąc swoją funkcję – pobierał łapówki od  około stu kamienic na ul. Leszno. Od Niemców dostawał przepustki z getta na aryjską stronę i sprzedawał je po ogromnych  cenach. Ludzie płacili mu fortuny za zakup różnych przywilejów, przemycie ludzi na stronę aryjską, na zwalnianiu więźniów, unieważnianiu spraw cywilnych.

 gancwajch

Abraham Gancwajch   źródło: http://www.ivrozbiorpolski.pl

    Wyrok śmierci  wydało na niego żydowskie i polskie podziemie. Nie udało się go wykonać. Prawdopodobnie został zabity przez Niemców w 1943, ale jego los nie został potwierdzony. Krążyły  różne plotki o jego losach powojennych (miał rzekomo współpracować z NKWD albo wyemigrować do Izraela) jednak i to nie zostało potwierdzone.

ZBRODNIA PRZY CHŁODNEJ 26

   Jest dwudziesty pierwszy lipca 1942r. Gorąco.  W powietrzu wyczuwalny jest niepokój. Chodzą słuchy, że Niemcy „coś szykują” . To dzień przed planowaną ewakuacją Żydów.

   Ulica Chłodna 26 – to część getta tak zwana „dobra” gdzie mieszkali Żydzi stosunkowo uprzywilejowani.

   Na drugim piętrze tej kamienicy mieszka 54 letni Abe Gutnajer z dziesięcioosobową rodziną – jeden z największych światowych kolekcjonerów i marszandów. Jego pieniądze i koneksje potrafiły zapewnić rodzinie relatywnie dobre warunki mieszkania w tym miejscu.

   Jednak dwa lata pobytu w getcie zrobiły swoje – Abe był w złym  stanie fizycznym, miał poważne zmiany zwyrodnieniowe (gruźlicze) przez co nie był w stanie chodzić. Potrzebował pomocy medycznej. Właśnie odbywał się zabieg chirurgiczny, który miał mu przywrócić sprawność poruszania się.

    Pod dom podjeżdża samochód ciężarowy. Wysiada z niego czterech  żołnierzy w mundurach SS. Bez pośpiechu wchodzą na drugie piętro kamienicy Chłodna 26.  Ich wejście obserwuje z podwórka dozorczyni domu.

   Z jej relacji wynika, że esesmani weszli do mieszkania zajmowanego przez Abe.

   Po chwili słychać dziesiątki wystrzałów karabinowych. Dozorczyni ucieka do swojego mieszkania, zamyka się i modli aby strzały wreszcie ustały… Po godzinie od chwili, gdy  ucichły przerażona kobieta idzie do mieszkania Gutnajera. To co widzi jest przerażające. Mieszkanie jest zdemolowane a na podłodze leży dziewięć zakrwawionych ciał.

   W kolejnym pomieszczeniu na stole leży ciało samego Abe ze śladami  dwóch kul w głowie. Właśnie odbywała się operacja. Śmierć zastała go w narkozie operacyjnej.

   Pod ścianą leżą trzy trupy. Jest to prof. dr Franciszek Raszeja i drKazimierz Pollak oraz kobieta – pielęgniarka ze szpitala PCK przy ulicy  Smolnej 6. Wszyscy zginęli od strzałów w głowę.

Prof. Franciszek Raszeja                                                                                  źródło:baltia.bloog.pl

Dr Kazimierz Pollak                                                              źródło:ofiaromwojny.republika.pl  

    Doktor Pollak wezwał profesora Raszeję znanego ortopedę, specjalistę patofizjologii i patomechaniki stawów na konsultację i zabieg do Abe. Wiedział, że ten nie odmawia pomocy – mimo tego, iż kilka osób próbowało go od tego odwieźć (to był „niebezpieczny czas”).Profesor od dłuższego czasu utrzymywał stały kontakt z gettem i potajemnie dostarczał tam żywność, leki i szczepionki. W szpitalu przy Smolnej 6, prowadził zajęcia z medycyny Tajnego Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Ziem Zachodnich. Wśród konspiracyjnych studentów organizował zbiórkę krwi, którą później za pośrednictwem doktora Pollaka i Ludwika Hirszfelda przekazywał szpitalom w getcie.Profesor otrzymał przepustkę do getta i zamierzał udzielić pomocy Abe.

   Wkrótce Niemcy przewożą ciała pomordowanych na Cmentarz Żydowski przy ulicy Okopowej na Woli. Wrzucają je do dołu i posypują wapnem. W tym samym czasie współpracownicy zaczynają poszukiwać profesora i trafiają na Chłodną 26. Tam dowiadują się od dozorczyni co się stało i odnajdują ciała pomordowanych na cmentarzu. W kieszeni profesora znajdują klisze rentgenowskie. W porwanym ubraniu i bez butów przewożą jego ciało do kaplicy szpitalnej i urządzają mu honorową mszę. Profesor  Franciszek Raszeja spoczął w rodzinnym grobie obok swojej żony na Cmentarzu Powązkowskim.

   Kto dokonał tak bestialskiego morderstwa? Z relacji wynika, że rozkazy wydawał esesman a towarzyszyli mu uzbrojeni funkcjonariusze pomocniczych formacji policyjnych złożonych m.in. z Litwinów i Łotyszy. To był typowy napad rabunkowy, który życiem przypłaciło tyle osób.

            W pierwszej połowie 2014 roku na skrzyżowaniu ulicy Chłodnej z Żelazną odbędzie się uroczystość oraz umieszczenie tablicy pamiątkowej upamiętniającej bohaterska śmierć profesora i jego współpracowników.

A IŚĆ TRZEBA DALEJ…. (MÓJ DOM)

   Tajemnica osób ze zdjęć została nierozwikłana. Póki co. Jeszcze do tego wrócę. Mój spacer powinien trwać dalej.

   Wracam na Chłodną – tym razem pod moją rodzinną kamienicę. Ulica Chłodna 20 – tu się urodziłem, tu chowałem, tu żyłem… Mieszkałem w „Kamienicy Pod Zegarem”.

   Zanim się urodziłem rodzice mieszkali w drugim podwórku kamienicy przy ul.Chłodnej 20 w mieszkaniu na trzecim piętrze. Tam matka służyła u swojej ciotki, która przygarnęła ją jako sierotę. Czynsz okazał się zbyt wysoki, toteż rodzice zaczęli myśleć o przeprowadzce. Kiedy tylko ojciec dorobił się jeżdżąc na taksówce, kupili ruderę przy ul. Krochmalnej.To prawdopodobnie tam w 1939 r. na świat przyjęła mnie akuszerka. W księgach kościelnych u św. Karola Boromeusza spisano, że „z ulicy Krochmalnej przyszedł Ł….  Jan z praczką i woźnicą. Chcą ochrzcić dzieciątko”. W trakcie okupacji musieliśmy przenieść się na ulicę Wronią. Na Chłodnej było getto. W czasie powstania ojciec brał udział w walkach, a ja z matką trafiłem do obozu w Pruszkowie, później do Łowicza. Na Chłodną 20 powróciliśmy dopiero w 1945 roku. Przez dwadzieścia lat mieszkałem pod numerem 65 na pierwszym piętrze.

81_1247893518

źródło:www.kolejkamarecka.pun.pl

   Zaraz po wojnie mieszkańcy Chłodnej gnieździli się głównie w Kamienicy pod Zegarem, która wtedy wydawała się kolosem. Zajmowali każde wolne miejsce, nawet piwnice. Kilka rodzin mieszkało na małej powierzchni i dawało radę dogadać się. Dziś odnoszę wrażenie, że jak na owe czasy, ludzie byli szlachetni, pomagali sobie wzajemnie – i to było naturalne. To nie do pomyślenia, ale wtedy wszyscy się znali. Kobiety codziennie siadywały przed domem na stołkach, żeby porozmawiać. Bohaterki! Wyniosły z kamienicy na kocu niewybuch, który przebił jedną z klatek i utkwił w ścianie.

der911

żródło:www.kolejkamarecka.pun.pl

   Kamienica pod Zegarem miała też innych bohaterów na przykład pani Zielińska – taki nasz Korczak. Była naszą najbliższą sąsiadką. Dzieliliśmy z nią mieszkanie. Pochodziła z Woli i przed wojną pracowała w domu dziecka. Wtedy poznała samego Janusza Korczaka, który często odwiedzał ten dom. Codziennie, gdy była taka potrzeba razem z moją matką przygotowywały posiłki dla bezdomnych dzieci. Utkwił mi w pamięci taki obraz: otwieram drzwi do pokoju pani Zielińskiej i widzę kilkoro małych dzieci, strasznie wychudzonych, brudnych z zabandażowanymi rękami. Jadły rękoma zupę z blaszanej miski. Jedno z nich leżało na podłodze. Pani Zielińska wyprowadziła mnie do pokoju, w którym mieszkałem z rodzicami. Byłem mały, nie wiedziałem, o co chodzi. Po pewnym czasie dowiedziałem się, że były to dzieci, na których hitlerowcy przeprowadzali eksperymenty medyczne. A może ktoś po prostu wyciągnął je spod gruzów…

   Mama miała ambicje – zapisała mnie do „ekskluzywnej” wtedy szkoły im.Wojciecha Górskiego przy ul. Smolnej. Dzień w dzień przełaziłem z tornistrem po gruzach przy Hali Mirowskiej, potem Ogrodem Saskim, Krakowskim Przedmieściem do Tamki i na ul.Smolną. Później przez Chłodną i Żelazną jeździłem tramwajem.

źródło:www.ztm.waw.pl

DWIE DZIEWCZYNKI Z FOTOGRAFII…

         Z marszu wziąłem się za „renowację” moich łupów. Nie znam się na tym ale postanowiłem oczyścić i wymienić wyjątkowo brudne podbicie obrazków. Po zerwaniu czarnego papieru pod jednym z nich odkryłem przedwojenne zdjęcie dwóch dziewczynek.

 źródło  własne

Pod ich wizerunkiem widniała dedykacja:  „Kochanej Babci, Ciotce i Wujkowi choć jeszcze nie znamy, na pamiątkę ofiarowujemy Kasia  i Marta Elektorowiczówne”.

Moja ciekawość rosła…

     źródło  własne

Pod kolejnym obrazkiem znalazłem fotografię kobiety w średnim wieku, tym razem nie umieszczono żadnej informacji: kim była, czy dla kogo została zrobiona ta fotografia?

    Jeszcze tego samego dnia wróciłem do handlarza aby dopytać go o pochodzenie, źródło albo jakąkolwiek informacje o osobach znajdujących się na zdjęciach. Powiedział, że zdjęcia dostał dawno od jakiejś starszej pani z ulicy Chłodnej, która już zresztą nie żyje. Więcej nic nie wiedział a moja dociekliwość tylko spowodowała, że się wystraszył i w pośpiechu zwinął cały stragan.

    Jestem uparty i dociekliwy. Nie odpuszczę. Mimo tego, że nie mieszkam tam już od połowy lat 70-tych -  to na Chłodnej mam jeszcze wielu znajomych.  To sami starsi ludzie. Postanowiłem dopytać – może ktoś coś pamięta, znał osoby z fotografii albo ma pomysł, gdzie mógłbym poszukać o nich informacji? Nikt nic nie wiedział. Sprawdziłem czy dziewczynki z fotografii były chrzczone w pobliskim kościele św. Boremeusza. Bez rezultatu. Drążyłem dalej. Byłem także w Żydowskim Instytucie Historycznym. Zdjęcia zamieszczono w Muzeum Woli i „Kurierze Wolskim”. Skontaktowałem się z „Wolskimi Regionaliami” na Facebooku. Tam też umieszczono zdjęcie z zapytaniem, czy ktoś coś wie na ich temat. Niestety nic się nie wydarzyło. Nadal nie wiedziałem co działo się z osobami ze zdjęć.

    Po kilku miesiącach poszukiwań pojawiły się wątpliwości – po co szukać osób sprzed 70 lat? Przecież w tym czasie w Warszawie szalało piekło, ginęły całe rodziny, kamienice, ulice.  Nie wiadomo jak potoczyły się losy osób ze zdjęć a można było się spodziewać, że ich historia była tragiczna. Chciałem już zrezygnować.

     Moją uwagę tym razem przykuło zdjęcie „kobiety w średnim wieku”. Postanowiłem oderwać  to zdjęcie od szarej tektury do której było przyklejone. Po godzinnych zmaganiach z materią – udało mi się to zrobić. Odkleiłem je,  oczyściłem z resztek kleju.

   Tył zdjęcia był zapisany. Jakieś nazwiska i cyfry a może daty… Wyglądało to jak szyfr ułożony w nieładzie. W czasach wojny ludzie w ten sposób zostawiali informacje o sobie i rodzinie dla najbliższych. Tej nocy nie mogłem długo zasnąć…