A W NASZEJ KAMIENICY POD 20-TKĄ…

   Mimo tego gruzowiska wiele kamienic na Chłodnej było w dobrym stanie. W ruinach w każdej wolnej chwili bawiliśmy się z chłopakami w wojnę: rzucaliśmy w siebie wymyślonymi granatami, paradując w prowizorycznych hełmach. Potem te domy cacuszka kazali rozebrać, aż za ulicę Białą do Elektoralnej. Furmankami wywozili gruz. 

   Do naszej kamienicy przylgnęły opowieści, których młodzi słuchali, jak bajki o żelaznym wilku.Tu w latach dwudziestych ubiegłego wieku mieszkał Pantaleon Karpiński, prawa ręka Łukasza Siemiątkowskiego niejakiego „Tasiemki” oficjalnie – radnego stolicy w wolnej Warszawie, bliskiego współpracownika Józefa Piłsudskiego. Tasiemka był działaczem Organizacji Bojowej PPS. Zarządzał 14-osobowym gangiem. On i jego koledzy terroryzowali właścicieli straganów na Kercelaku, zmuszając do przyjęcia opieki ludzi z ferajny „Taty Tasiemki”. Jego macki sięgały nawet dalej – wymuszano pieniądze od okolicznych sklepikarzy,  ze wszystkich domów publicznych, z innych targowisk, a  także innych miejscowości: Pruszkowa i Grodziska Mazowieckiego. Koszt takiej usługi wynosił minimum 50 zł miesięcznie. Jeśli nie chciało się mieć zdemolowanego stoiska i zniszczonego towaru oraz kilku siniaków – trzeba było płacić. To jednak Karpiński był prawdziwym postrachem handlarzy z „Kercelaka”. To on codziennie w otoczeniu kilku przybocznych egzekwował haracze, wymierzał kary, rozsądzał spory – i był w tym bezwzględny. Krążyły słuchy o jego nadzwyczajnym talencie i pamięci matematycznej. Zawsze wiedział kto , ile i kiedy.

źródło :www.warszawa.pl

Zdjęcia Karpińskiego znalazły się w zakładzie fotograficznym pani I.Strzemiecznej przy ul. Chłodnej 20.

   Tasiemka dwukrotnie siedział w Cytadeli a nawet dostał wyrok śmierci. Uratował go na trzy dni przed przewidywaną egzekucją Odzyskanie Niepodległości 11 listopada 1918r. Kilka lat później odznaczono go Krzyżem Niepodległości z uwagi na działalność polityczną.Jednak z powodu zatajenia swojej karalności – wkrótce ten order mu odebrano. W 1932 roku po procesie za działalność przestępczą został skazany na 2 lata więzienia. Miejsce po gangu „Tasiemki” zajęła banda niejakiej „Rojzy”. Po rozpoczęciu II wojny światowej porzucił przestępstwo na rzecz działalności w podziemiu. Na jesieni 1942, został aresztowany przez Niemców i osadzony na Pawiaku. Stamtąd w styczniu 1943 przetransportowano go do obozu koncentracyjnego na Majdanku w Lublinie, gdzie zmarł w 1944r. na tyfus.

   O losach Karpińskiego niewiele wiadomo. W 1932 roku dostał wyrok i otrzymał 6 lat ciężkiego więzienia. Był to najwyższy wyrok jaki dostał gangster z ferajny „taty Tasiemki”. Na Chłodną już nie wrócił.

   Teraz do ściany szczytowej kamienicy przylepił budę z kebabami jakiś turecki biznesmen. Nad budą widnieje agresywna reklama jakiegoś banku. Nie podoba mi się. Wspólnota kamienicy postarała się i odnowili front budynku – ale daleko jeszcze do pełnej rewitalizacji. Pewnie realizacja mocno przekroczyła budżet inwestycji. Ale dobre i to.

   Powiem Wam, że ta kamienica widziała wiele, wiele ciekawych ale także tragicznych zdarzeń. Mógłby powstać z tego piękny film…

6 Komentarze

  1. Z chęcią przeczytałam wpis. Kiedyś mieszkałam niedaleko Warszawy, w Łowiczu. Pamiętam jak co roku robiło się ciepło jeździliśmy z rodzicami na wycieczki do Warszawy. A kultową książką u nas w domu była książka Wiecha „Wiadomo Stolica”. To była świetna książka na ponure dni. W końcu Warszawa to nie tylko większe zabytki ale również jej mieszkańcy. Czy mogłabym o polecenia jakiejś ciekawej książki o Warszawie i opowiadaniach o jej mieszkańcach. Pozdrawiam

    • Bardzo dziękujemy za za tak miły wpis. Oczywiście polecamy czytanie naszego bloga. Wkrótce pojawia się nowe artykuły. Zapraszamy.
      Jeśli chodzi o polecenie ciekawej lektury to z pewnością z przyjemnością przeczyta Pani książkę autorstwa Andrzeja Nadolskiego „PANI CHłODNA OPOWIEść O WARSZAWSKIEJ ULICY” – dla nas była inspiracją.
      Pozdrawiamy i życzymy spokojnych i radosnych Świąt.
      autorzy

  2. W miejscu obecnego kebaba budke z kuchnia chinska dobre 10 lat temu postawil P. Zdzisiek . Pozniejszymi latami ten sam wlasciciel prowadzil tam osiedlowy warzywniak i w dlugim czasie , nie tak dawno temu postanowil to odsprzedac.
    Nie widze, w tym artykule prawdziwych wydarzen ( co maja miejsce w obecnych latach) nie wiem kto i po co pisal o czyms o czym nie wie lub po prostu chcial zrobic fajniejszy artukul.

    • Przykro nam, że nie podobał się Pani nasz artykuł. Trudno. Czy mogłaby Pani podać – co w tej chwili znajduje się w opisanym przez nas miejscu? Pamięć ludzka a może wiek potrafią płatać figle.
      Pozdrawiamy serdecznie i życzymy miłych i spokojnych Świąt.
      autorzy

  3. Mieszkam na Chłodnej od niemal czterdziestu lat, w najbliższym sąsiedztwie kamienicy nr 20. Ponieważ pani MagdaLena nie odpowiedziała na prośbę autorów, mogę -w zastępstwie- napisać kilka słów o tym miejscu. Faktycznie, około piętnastu lat temu budkę z potrawami wzorowanymi na kuchni azjatyckiej otworzyło przemiłe małżeństwo. Pani Ula i Pan Zdzisław byli naszymi sąsiadami z ulicy Żelaznej. Niestety w tym odległym czasie na naszej ulicy nie było wyraźnie popytu na tego typu działalność, dlatego zmienili profil i z małej gastronomii przestawili się na sklep. Początkowo warzywniczy, później ogólnospożywczy. Niby zwykły sklepik, ale dla mnie było to miejsce niemal magiczne, tworzące klimat dobrosąsiedzkich stosunków, zgodnie z nazwą „U sąsiada”. Tu można było kupić to co było, ale także zamówić to, czego na co dzień nie było w ofercie sklepu. Właściciele bardzo dbali o klientów i starali się dostarczać im to, czego akurat potrzebowali. Tu można było spotkać znajomych z okolicy, zostawić pod opieką pani Uli siatki z zakupami i skoczyć na szybką kawę do „Włocha” (który nota bene wcale Włochem nie jest). Można było również pogadać, poskarżyć się, dostać niejedną dobrą radę i -przede wszystkim- pośmiać się. No i nadszedł kryzys. Oprócz kryzysu gospodarczego, handlowcy na naszej Chłodnej mieli jeszcze jeden – najpierw roboty związane z remontem sieci kanalizacyjnej i tuż po tym wielką ERĘ PŁOTU. Rewitalizacja podzieliła ulicę na pół na wiele miesięcy. Mieszkańcy nieparzystej strony Chłodnej szukali innych sklepów, bo obchodzenie płotu było zbyt długą wyprawą. I tak zakończyły swą działalność po około dwudziestu latach istnienia takie sklepy jak „Ziemowit”, czy „U chłopaków”. Decyzję o sprzedaży swojego miejsca pracy zmuszeni byli również podjąć właściciele „budy”. Decyzja była trudna, a pożegnanie łzawe. Odsprzedali ją nie jakiemuś „tureckiemu biznesmenowi”, a dwóm polskim chłopakom, którzy faktycznie otworzyli knajpkę z kebabem. Zrobili co mogli dla tego miejsca: remont, przyzwoity wystrój, dobre jedzenie, miła obsługa (faktycznie kucharz jest z krajów arabskich). Teraz „buda” nie odbiega specjalnie od nowo wykreowanego wizerunku Chłodnej (na czym tak bardzo zależało władzom dzielnicy) – ulicy pełnej knajp. Tylko to już nie jest nasza Chłodna, ulica jej mieszkańców, a jakiś dziwny twór, obcy i mało przyjazny. Może jest ładniejsza, ale kolejny raz straciła ducha. Pewnie w końcu jakiś nowy duch na niej zagości, ale to już nie będzie to samo. Trzeba się pogodzić z tym, że wszystko odchodzi do historii.

    Z podziękowaniem za bardzo ciekawy blog i wyrazami szacunku – Beata.

    • Pani Beato,
      Bardzo dziękujemy za wyjaśnienie zamieszania dotyczącego „budy” i „tureckich biznesmenów”.
      Dzięki takim wpisom jak Pani może uda się nie stracić wspomnień z naszej ulicy.
      Jeszcze raz bardzo dziękujemy za odpowiedź i przemiłe słowa pod naszym adresem. Pozdrawiamy i zapraszamy do dalszego czytania i komentowania.
      A może zechciałaby Pani jako mieszkanka ulicy Chłodnej poddać jakiś temat który byłby dla Pani interesujący lub podzielić się jakimiś ciekawostkami z naszej dzielnicy?
      autorzy

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.